Gdy fotografowałem kilka tygodni temu swoje osiedle, przypadkiem wyszło mi takie oto zdjęcie

Czyż nie wygląda to jakby ten plac zabaw był nawiedzony
Niedaleko klasztoru Bernardynów i kościoła p.w. Św. Atnoniego Padewskiego, na rogu Bernardyńskiej i Powsińskiej, stoi sobie całkiem uroczy, miejski dworek z 1926 roku. Domek zaprojektował Władysław Borawski

Kiedy budynek powstawał wokół rozciągała się wieś i pola uprawne, dziś stoi tuż przy ruchliwej arterii

Wokół domu rozciąga się ogród, w którym stoi szereg dziwny rzeźb





Latem wszystko tonie w zieleni, o czym można się przekonać czytając artykuł o historii budowli z Gazety Stołecznej pt. “Mały Belweder z Czerniakowa”.
1 komentarzmokotów | tagi:
Przy ulicy Puławskiej, u zbiegu z Niedźwiedzią, nieco ponad 200 metrów od potężnego węzła drogowego, stoi sobie niewielki, piętrowy budyneczek. Intrygował mnie od wielu, wielu lat (który raz to ja tu piszę takie słowa :-p ) dopiero niedawno, zebrałem się w sobie i go dokładniej obejrzałem.
Powstał on ok. 1935 roku i reprezentuje dość typowych dla tamtego okresu, modernistyczny w wyrazie, ‘oszczędny’ dom na przedmieściach, posadowiony na działce z kawałkiem ogrodu. Dziś chyba jest podzielony na 4 osobne mieszkania
Niestety dziś budyneczek nie prezentuje się najlepiej – przydałby się remont tu i ówdzie.
Od strony ogrodu tez nie wygląda to najlepiej
Materiału fotograficznego mam pod dostatkiem, informacji o niektórych obiektach, które uwieczniłem także. Nic tylko trzaskać ciekawe notki…
A tymczasem mam takiego lenia, że nie chce mi się nic, ale to absolutnie nic…
Od 15-tego lutego do 5 marca można wziąć udział w konsultacjach społecznych dot. projektu Programu opieki nad zabytkami m.st. Warszawy na lata 2010-2013.
Program opieki nad zabytkami jest dokumentem zawierającym politykę miasta w obszarze ochrony dziedzictwa. W jego skład wchodzi diagnoza stanu zabytków w Warszawie wraz z opisem historycznym dziedzictwa stolicy. Program wskazuje także elementy przestrzenne identyfikujące tożsamość historyczną miasta. Dokument określa działania mające na celu ochronę zabytków i zahamowanie procesu ich degradacji. Opisuje też sposób wykorzystania i udostępniania zabytków oraz zwiększenia ich atrakcyjności dla potrzeb mieszkańców i turystów. Ma on również na celu podniesienie świadomości ochrony dziedzictwa kulturowego wśród społeczeństwa. Wykonanie programu przewidziane jest na cztery lata – w tym okresie będą realizowane priorytety, jednak cele wyznaczone są w programie do 2020 roku.
Szczegóły dot. konsultacji, jaki i samego projektu Programu dostępne są na stronie www.um.warszawa.pl/konsultacjespoleczne/ w zakładce Program opieki nad zabytkami
Brak komentarzyVaria | tagi:
Wpis z okazji XXVIII akcji Grupy Trzymającej Warszawskie blogi – “Ofiary psychopatycznych morderców w przestrzeni miejskiej”
W roli Ofiary – zabytkowe budynki dawnego szlachtuzu miejskiego z połowy XIX wieku z ulicy Solec.
W roli psychopatycznych morderców – władze muzeum Azji i Pacyfiku, f-ma Euro-City, oraz szereg urzędów i
urzędników m.in : urząd marszałkowski woj. mazowieckiego, wojewoda mazowiecki z kadencji 2004-206 i inni
(ale tym razem nie ma w tym winy urzędników miejskich ), oraz sam budynek apartamentowca z częścią muzealną.
Przy ulicy Solec 24 od połowy XIX w. do ok. 1930 roku funkcjonowała jedna z miejskich rzeźni (szlachtuz). Działania
wojenne i Powstanie Warszawskie przetrwały tylko dwa pawilony mieszkalno-administracyjne – południowy i
północny powstałe między. 1853 a 1856 rokiem.

Pawilon północny (fot. urząd stołecznego konserwatora zabytków )

Pawilon południowy (fot. urząd stołecznego konserwatora zabytków )
Od 1983 roku swoją siedzibę w nich ma Muzeum Azji i Pacyfiku. Coś koło 2001 roku w wyniku różnych dziwnych
szacher-macher zapadła decyzja o budowie na działce między Wisłostradą (Wioślarską) a Solecem (pierwotnie
należącej do muzeum, które podlegało marszałkowi województwa mazowieckiego, potem sprzedanej prywatnej firmie) budynku biurowego. Wedle pierwotnych planów (z 2004 r.) miał on pomieścić nową siedzibę muzeum, a
oprócz zwykłych pomieszczeń biurowych również … siedzibę urzędu marszałkowskiego. Rychło do dzieła się zabrano
- zaprojektowano gigantyczny budynek przytłaczający całą okolicę, zajmujący szczelnie praktycznie całą działkę, wciskający się między zabytkowe budynki (wpisane do rejestru wojewódzkiego !).
Nie będę pisał tu o różnych dziwnych wydarzeniach związanych z budową, okolicznościach w jakich wydano nań
pozwolenie, zmianie z biurowca na apartamentowiec (sic!), itp. – można poczytać o tym tu
Ja skupię się na ofiarach czyli pawilonach i najbardziej widocznym mordercy – powstającym budynku.
O ile gmach od strony Wisły (wg. wizualek i widoku z mostu Poniatowskiego ) nie wygląda tragicznie i działa
nawet miastotwórczo,

render gotowego budynku – mat. inwestora

widok z mostu Poniatowskiego A.D 2009 – fot. cichus1 – SkyscraperCity
to od strony ul. Solec mamy prawdziwą rzeźnię przestrzeni. Wypustki budynku zdają się wchłaniać zabytkowe
pawilony, zamykając je, a zwłaszcza ten północny w morderczym uścisku.
Oczywiście wg. wizualek nie wygląda to tak źle

jak ma miejsce w rzeczywistości

Pawilon północny

Pawilon południowy
Niestety kolejny kawałek miasta będzie wyglądał ohydnie. Gdyby budowany budynek był o dobre kilka metrów
niższy i ograniczył się do działki na tyłach pawilonów, to inwestycja sama w sobie nie byłaby takim złem jak jest
teraz.
Most Świętokrzyski kilka dni po Walentynkach


O co chodzi z tymi kłódkami ? To efekt pewnej akcji ‘marketingowej’ zorganizowanej przez markę Lipton Ice Tea w ‘dniu zakochanych’
Można poczytać o niej tu i tu, choć sam obyczaj wieszania kłódek i wyrzucania w nurt rzeki kluczyków od niej, jako symbol ‘nierozerwalnej i wiecznej miłości’ narodził się we Włoszech, a potem jak wiele różnych pomysłów rozprzestrzenił się po całym świecie.