03.20
Pierwotnie ta notka miała być o czym innym, ale z braku czasu i nienjlepszego samopoczucia, będzie wpis zastępczy, teoretyczny.
Na początek co to jest labirynt ?
Internetowy słownik języka polskiego PWN definiuje to tak:
labirynt
1. «w starożytności: budowla o bardzo zawiłym układzie sal i korytarzy»
2. «skomplikowany układ dróg, przejść lub pomieszczeń»
3. «skomplikowana sytuacja, z której trudno znaleźć wyjście»
4. «w sztuce ogrodowej: układ krętych ścieżek okolonych żywopłotem, z posągiem lub fontanną pośrodku»
5. «ornament w postaci figury geometrycznej o zawiłym wzorze»
6. «rysunek lub przyrząd przedstawiający system splątanych dróg, z których tylko jedna prowadzi do celu, stosowany w badaniach eksperymentalnych procesu uczenia się»
A miejski labirynt… hmmm… moim zdaniem nalepiej określa go definicja nr 2 i tym tropem podąże, choć nie do końca *.
Skojarzenia z labiryntem jak mi się nasuwają to:
1. wszelakie przejścia podziemne – jak dla mnie istnym labiryntem są te wokół Dworca Centralnego i Śródmieście – często wychodzę nie tam gdzie chciałem…
2. Ursynowskie uliczki wewnątrz osiedlowe – znalezienie od razu potrzebnego bloku/adresu graniczy z cudem, nawet dla stałych mieszkańców Ursynowa przyzwyczajonych do adresowych menadrów… czasem nawet ‘rdzenni mieszkańcy’ danej okolicy mają z tym problemy
3. Lotnisko Okęcie – terminale i drogi dojazdowe wokół
4. Supermarkety – (gdzie są te cholerne rodzynki ?)
5. Galerie Handlowe – którędy do wyjścia ?
6. Wszelkie wielopoziomowe parkingi piętrowe/podziemne – gdzie to stoi nasz samochód ? Który poziom ? Sektor… a…
* to nie do końca to:
7. Sławetny ‘Klub Labirynt’




lol… faktycznie, wizyta w supermarkecie to straszna rzecz… a jeszcze gorzej jest jak się zapomni, gdzie stoi samochód… to dopiero labirynt
)
hehe wychodzi na to, że tylko na Ursynowie gubię się ;]
Klub Labirynt już o dawna zamknięty
Pomysł podobny do mojego z definicja, ale przecież nie było zmowy.
hehe, 4 ! choc piwo to szybko znajduję… chyba mam to we krwi
))
Rubeooooooooo
Ale dałeś
)) Wielkomiejsko się tu zrobiło
) Rozsypałeś diamenty????? A gdzie ja teraz mam pójść jeśli chateczki natolińskie zapragnę zobaczyć ??? . Nie no bardzo podoba
)) Zuch
Tak w sumie to jeśli chodzi o „rodzynki” to już dawno z bratem mamy patent na supermarkety. Łapiemy pierwszego z brzegu frajera z obsługi i każemy mu się do „rodzynek” zaprowadzić czymkolwiek by one nie były
Sądząc po treści wpisów na akcję, dosyć trafnie zdiagnozowałeś
Mnie trafiłeś pierwszym strzałem ;-P
@supermarket – jak się często chodzi do jednego to jest ok, najgorzej jak znowu zmienią zupełnie układ produktów! wrrr!!! Dlaczego te rodzynki nie mogą zawsze leżeć w tym samym miejscu?