04.25
Dzięki dobremu serduszku tukee, mogłem sobie potestować kilka tygodni temu, Lumixa TZ3. Aparacik okazał się bardzo fajny w użytkowaniu, a największą frajdę sprawiły mi możliwości optyki, umożliwiające osiągnieci przy przyzwoitej jakości nawet 30x przybliżenia. Po kilku dniach namysłu, zdecydowałem się go zakupić. I tu się zaczeły schody. Ponieważ nie do końca ufam w delikatne obchodzenie się z małymi przesyłkami przez firmy kurierskie jaki i pocztę polską, znalazłem sklep oferujący odbiór osobisty w Warszawie. Niestety dzień po złożeniu zamówienia, zdzwono do mnie, z informacją, że aparatu nie mają już na stanie, a od producenta nie za bardzo da się ściągnąć, bo fycofuje się ze sprzedaży tego modelu, szykując się na promowanie jego następcy.
Szczęśliwie udało mi się namierzyć jeszcze jedną firmę, u której można odebrać osobiście sprzęt ze sklepu internetowego, ale pech mnie nie opuszczał – nie mieli szykowanie wyglądającego aparatu z czarną obudową, zostały im tylko srebrne. Zastanawiałem się kilka godzin, ale w końcu się zdecydowałem – srebrny nie wygląda źle (jak widać na obrazku poniżej).

Jutro po drodze na działkę go odbieram i przez weekend się pobawię… ba może nawet przeczytam najpierw instrukcję, a dopiero po tem ruszę w plener


