08.31
Zdjęcia z Warszawy i okolic
To nie jest graffiti – choć na początku tak sądziłem. Ta sylwetka człowieka została naklejona na ścianę jednego z budynków przy Corazziego. Natknąłem się na nią podczas sobotniego ‘szwędania się’ (bo spacerem tego nie można nazwać, bo chodziłem praktycznie bez celu, zaglądając w różne dziwne zakamarki śródmieścia ) po Warszawie.


W piątek przed ambasadą Belgii przy Senatorskie powstał dywan kwiatowy. Kompozycja inspirowana pasami słuckimi (pasami kontuszowymi) ułożona ze 120 tys. begonii ,zajęła powierzchnię 400 m kw. trawnika.









Na Placu Krasińskich przed Biblioteką Narodową w Warszawie stanęło w piątek 5 kolorowych pegazów z blachy. Instalacja artystyczna – jak przekonują jej autorzy, Beata i Paweł Konarscy – ma ożywić Warszawę, nadać jej nowych barw, a także nawiązać do postaci Zbigniewa Herberta i oddać hołd poecie. Pomysł pegazów narodził się w kwietniu, gdy w Bibliotece Narodowej zorganizowana była wystawa rysunków autorstwa Herberta. Do stworzenia instalacji zainspirował projektantów esej poety zatytułowany „Pegaz”.
Jak powiedział PAP w piątek jeden z kuratorów wystawy, Marcin Jaworowicz, „Pegaz symbolizuje przede wszystkim wolność, a także natchnienie i inspirację. Jest nawiązaniem do starożytnej Grecji, obecnie także symbolem Herberta”.
Planuje się umieszczenie szóstego Pegaza, który byłby przytwierdzony nad budynkiem sądów na Pl. Krasińskich, usytuowanym w sąsiedztwie Biblioteki Narodowej i sprawiał wrażenie lecącego. Na to na razie brakuje sponsorów.
„Pegazy są bardzo pozytywnym elementem. Zauważyliśmy, że ludzie przechodząc obok przystają, uśmiechają się, rowerzyści mają problemy z utrzymaniem równowagi, ponieważ co chwila odwracają głowy, aby popatrzeć na instalację, samochody jadące ulicą zatrzymują się, ludzie wysiadają robią sobie zdjęcia. Pegazy wywołują uśmiech” – powiedział Jaworowicz.
Pegazy na Placu Krasińskich będzie można oglądać co najmniej do końca 2008 roku, który został ogłoszony przez sejm Rokiem Herberta.






PEGAZ / Zbigniew Herbert
Pegaz jest stworzeniem nad wyraz pięknym, niemal doskonałym, dzikim, to znaczy
nieoswojonym, nieokiełznanym, wolnym, niezawisłym -zaiste majestatycznym, ale nigdy
nie zastygłym w pozie głupkowatych władców.
Przez wieki sądzono, że jest on tworem wyobraźni poetów. Jest to pomyłka niewybaczalna,
więcej – krzywda, którą wreszcie trzeba naprawić.
Przez całe tysiąclecia bezimienne generacje koni, dźwigających nieludzkie ciężary i otyłych
cezarów, ciągnących pługi przez nieskończone ugory, karmionych biczem, spętanych,
zabijanych w bezsensownych wojnach, udręczonych w zawodach hippicznych – wyśniły
wyższą i świętą istotę – skrzydlate bóstwo. Był paradygmą. (…)
Dlatego nie będzie przesadą, jeśli powiemy, że święty Pegaz jest tworem wyobraźni
zbiorowej. Oczywiście, nie ludzkiej, tylko – końskiej.
Nie można zaprzeczyć, że jest mieszańcem. Budzi to oczywiście odruch niechęci
u wszystkich zwolenników czystej rasy. Ale powiedzmy jeszcze raz i z naciskiem:
jest jednym z najpiękniejszych i godnych naśladowania mieszkańców naszej planety.
Może tylko jego średniowieczny kuzyn, jednorożec, mógłby się z nim zmierzyć w konkursie
piękna, siły i godności. (…)
Natomiast prawdziwym skandalem wydaje mi się, że Pegaz został usidlony przez poetów.
W czasach antycznych ani Homerowi, ani Horacemu nie przyszło na myśl, aby dosiadać
Pegaza. Stało się to później, w czasach, kiedy mitologię traktowano niepoważnie,
jako ozdobnik, pauzę – kiedy obumierało natchnienie, gdy Pegaz był już tylko słowem -
a nie istotą nieposkromioną, wewnętrznie niezależną, nic nie mającą wspólnego z tym,
co nazywa się pospolicie literaturą.
Istnieje wszelako pewien szczegół, który mógłby usprawiedliwiać roszczenia poetów.
Wiadomo, że Pegaz uderzeniem kopyta stworzył źródło Hippokrene, u stóp Helikonu,
siedziby Muz. Ale znaczy to tylko, iż z tego źródła mogą pić wszyscy: wędrowcy, osły -
także poeci, pod warunkiem, że wracają do źródła, to znaczy do początku. (…)
A poza tym nie było nic, naprawdę nic, co by pozwoliło ściągać Pegaz na ziemię, i to w
dodatku do takich dwuznacznych celów, jak piśmiennictwo. (…)
Pegaz jest samotny i jedyny.
Biedny Pegazie! To wszystko jest ci obojętne. Jesteś nieśmiertelnym koniem. Wyzwoliłeś się od jarzma, ale zostawiłeś jarzmo tym, którzy się do ciebie samozwańczo przyznają. Wiesz dobrze, że ludzie wciąż próbują zaprzęgać bóstwa – dobre i złe – do wózków, aby ciągnęły te biedne wózki w dół do zakazanych spelunek. Na razie, jeśli nic się gruntownie nie zmieni – zostań tam, gdzie jesteś.
Pegaza należy zostawić tam, gdzie jest jego miejsce.
W sierpniowe noce, w pobliżu gwiazdozbioru Andromedy – świeci jego niepokalana sierść.fragmenty tekstu Zbigniewa Herberta pt. „Pegaz” z tomu „Król Mrówek” w interpretacji Zbigniewa Zapasiewicza można wysłuchać na stronie: www.herbert2008.pl/pegaz
28 lipca w centrum Warszawy m.in na Marszałkowskiej przy Galerii Centrum, na Dworcy Centralnym, i przy Metrze Świętokrzyska,, w ramach projektu ” IKEA znowu w centrum Warszawy”, stanęło siedem domków Ikea o rozmiarach 4 x 3 x 2,60 m. Domki zostały w pełni wyposażone w meble kuchenne i sypialnie Ikea ze wszystkimi dodatkami. Mają być one inspiracją dla mieszkańców Warszawy jak można lepiej urządzić małe powierzchnie mieszkalne odpowiadające polskim normom mieszkaniowym. Akcja potrwa do 30 września.




Trochę spóźniona notka, bo defilada miała miejsce prawie 2 tygodnie temu, ale narobiłem strasznie dużo zdjęć i jakoś nie miałem czasu na ich przejrzenie i uporządkowanie.
Na razie podaję link do zdjeć notka opisowa będzię poźniej
Willę w stylu renesansowej wiejskiej willi toskańskiej zaprojektował dla siebie arch. Karol Kozłowski znany głównie jako autor projektu pierwszego gmachu filharmonii warszawskiej. Swą siedzibę postawił w 1876 r. na miejscu letniskowego drewnianego domku wśród pól, ogrodów i stawów. Powstała neorenesansowa willa z wieżą nawiązująca do wiejskich siedzib toskańskich z epoki odrodzenia
(1847-1902).
Nazwa willi pochodzi od filozofa Henryka Struvego (1840 – 1912), który był profesorem Szkoły Głównej, a potem Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Co ciekawe prof. Struve nigdy nie był właścicielem willi – co najwyżej wynajmował ją latem. Właścicele obu budynków czesto się zmieniali – sam Kozłowski sprzedał ją już w 1880 r. Wtedy to również powstała stojąca przy ulicy czterokondygnacyjną neoklasycystyczna kamienica z oficynami bocznymiz przeznaczeniem na elegancki dom czynszowy
W latach międzywojennych w willi mieściły się m.in. kasyno gry i wytwórnia opakowań. Po wojnie dom przejęło państwo i zmieniło w czynszówkę. W latach 70-tych działacze TOnZ powstrzymali planowaną przez władze Warszawy rozbiórkę willi. Gdy przejęli budynek w użytkowanie, była to opuszczona, zdewastowana rudera, zniszczona w 75%. Staraniem Towarzystwa została odrestaurowana w latach 1984 – 1987. Projekt rewaloryzacji oparty na założeniach arch. Eugeniusza Ajewskiego przygotował architekt Jerzy Filiński. W efekcie przywrócono willi nie tylko walory zabytkowe, lecz także nieznacznie ją powiększono, wzbogacając formę architektoniczno-dekoracyjną.
W 2002 roku willę i sąsiednią kamienicę odzyskali przedwojenni właściciele, w 2003 roku wypowiedzieli umowę najmu TOnZ.
W 2007 roku obie neiruchomości spod nr 44 przejęła hiszpańska firma Restaura. Zamierza ona wyremontować willę i kamienicę i stworzyć w nich luksosowe apartamenty i sklepy.
Projekt zapowiada się bardzo ciekawie – o szczegółach można poczytać w broszurze reklamowej.
Więcej zdjęć z Pięknej 44/44a
Ten kościół to praktycznie ikona Ursynowa i zarazem, jeden z najbardziej charaktersytycznych budynków na terenie południowej Warszawy. Jego budowa była zwycięstwem nad władzą komunistyczną, która na nowoczesnym i wzorcowym osiedlu jakim miał być Ursynów, nie widziała miejsca na jakikolwiek ośrodek kultu.
Kościół zaprojektowali dr inż. arch. Marek Budzyński (nome omen współprojektant Ursynowa) i inż. arch. Zbigniew Badowski. Pozwolenie na budowę władze komunistyczne wydały dopiero w grudniu 1980 r. – Ówczesny proboszcz ks. ks. Tadeusz Wojdat otrzymał zezwolenie na ogrodzenie terenu związanego z zagospodarowanie placu budowy. Projekt zatwierdzono w październiku 1981 r.
Faktyczną budowę kościoła rozpoczęto w marcu 1982 r. W 1989 r. w stanie surowym został oddany do użytku wiernych kościół górny.
Charaktersytycznym elementem wnętrza kościoła są odcięte filary bocznych naw, sprawiajace, że ma siewrazenie jakby konstrukcja kościoła przeczyła prawom fizyki.










Za wikipedią :
„Orkiestra z Chmielnej – warszawski zespół muzyczny grający popularne przed laty utwory muzyczne na ulicach i placach stolicy.
Nazwa zespołu wzięła się od ulicy przy której występował przez wiele lat. Zespół ma za sobą także nagrania studyjne oraz wiele występów w radiu i telewizji. Muzycy orkiestry wykonują utwory na tradycyjnych dla „kapel podwórkowych” instrumentach: akordeonie, skrzypcach, kontrabasie, bandżoli, gitarze i klarnecie.”
Ostatnio najczęściej można ich spotkać w przejściu podziemnym koło Rotundy od strony stacji metra Centrum.
Ratings Plugin created by Cheap Web Hosting - Wordpress Plugin made by Hostgator Review and Yahoo! Review.