2008
08.31

Na Placu Krasińskich przed Biblioteką Narodową w Warszawie stanęło w piątek 5 kolorowych pegazów z blachy. Instalacja artystyczna – jak przekonują jej autorzy, Beata i Paweł Konarscy – ma ożywić Warszawę, nadać jej nowych barw, a także nawiązać do postaci Zbigniewa Herberta i oddać hołd poecie. Pomysł pegazów narodził się w kwietniu, gdy w Bibliotece Narodowej zorganizowana była wystawa rysunków autorstwa Herberta. Do stworzenia instalacji zainspirował projektantów esej poety zatytułowany „Pegaz”.

Jak powiedział PAP w piątek jeden z kuratorów wystawy, Marcin Jaworowicz, „Pegaz symbolizuje przede wszystkim wolność, a także natchnienie i inspirację. Jest nawiązaniem do starożytnej Grecji, obecnie także symbolem Herberta”.

Planuje się umieszczenie szóstego Pegaza, który byłby przytwierdzony nad budynkiem sądów na Pl. Krasińskich, usytuowanym w sąsiedztwie Biblioteki Narodowej i sprawiał wrażenie lecącego. Na to na razie brakuje sponsorów.
„Pegazy są bardzo pozytywnym elementem. Zauważyliśmy, że ludzie przechodząc obok przystają, uśmiechają się, rowerzyści mają problemy z utrzymaniem równowagi, ponieważ co chwila odwracają głowy, aby popatrzeć na instalację, samochody jadące ulicą zatrzymują się, ludzie wysiadają robią sobie zdjęcia. Pegazy wywołują uśmiech” – powiedział Jaworowicz.

Pegazy na Placu Krasińskich będzie można oglądać co najmniej do końca 2008 roku, który został ogłoszony przez sejm Rokiem Herberta.

P1030418

P1030419

Pegazy na Placu Krasuńskich

Pegazy na Placu Krasuńskich

Pegazy na Placu Krasuńskich

Pegazy na Placu Krasuńskich

PEGAZ / Zbigniew Herbert

Pegaz jest stworzeniem nad wyraz pięknym, niemal doskonałym, dzikim, to znaczy
nieoswojonym, nieokiełznanym, wolnym, niezawisłym -zaiste majestatycznym, ale nigdy
nie zastygłym w pozie głupkowatych władców.
Przez wieki sądzono, że jest on tworem wyobraźni poetów. Jest to pomyłka niewybaczalna,
więcej – krzywda, którą wreszcie trzeba naprawić.
Przez całe tysiąclecia bezimienne generacje koni, dźwigających nieludzkie ciężary i otyłych
cezarów, ciągnących pługi przez nieskończone ugory, karmionych biczem, spętanych,
zabijanych w bezsensownych wojnach, udręczonych w zawodach hippicznych – wyśniły
wyższą i świętą istotę – skrzydlate bóstwo. Był paradygmą. (…)
Dlatego nie będzie przesadą, jeśli powiemy, że święty Pegaz jest tworem wyobraźni
zbiorowej. Oczywiście, nie ludzkiej, tylko – końskiej.
Nie można zaprzeczyć, że jest mieszańcem. Budzi to oczywiście odruch niechęci
u wszystkich zwolenników czystej rasy. Ale powiedzmy jeszcze raz i z naciskiem:
jest jednym z najpiękniejszych i godnych naśladowania mieszkańców naszej planety.
Może tylko jego średniowieczny kuzyn, jednorożec, mógłby się z nim zmierzyć w konkursie
piękna, siły i godności. (…)
Natomiast prawdziwym skandalem wydaje mi się, że Pegaz został usidlony przez poetów.
W czasach antycznych ani Homerowi, ani Horacemu nie przyszło na myśl, aby dosiadać
Pegaza. Stało się to później, w czasach, kiedy mitologię traktowano niepoważnie,
jako ozdobnik, pauzę – kiedy obumierało natchnienie, gdy Pegaz był już tylko słowem –
a nie istotą nieposkromioną, wewnętrznie niezależną, nic nie mającą wspólnego z tym,
co nazywa się pospolicie literaturą.
Istnieje wszelako pewien szczegół, który mógłby usprawiedliwiać roszczenia poetów.
Wiadomo, że Pegaz uderzeniem kopyta stworzył źródło Hippokrene, u stóp Helikonu,
siedziby Muz. Ale znaczy to tylko, iż z tego źródła mogą pić wszyscy: wędrowcy, osły –
także poeci, pod warunkiem, że wracają do źródła, to znaczy do początku. (…)
A poza tym nie było nic, naprawdę nic, co by pozwoliło ściągać Pegaz na ziemię, i to w
dodatku do takich dwuznacznych celów, jak piśmiennictwo. (…)
Pegaz jest samotny i jedyny.
Biedny Pegazie! To wszystko jest ci obojętne. Jesteś nieśmiertelnym koniem. Wyzwoliłeś się od jarzma, ale zostawiłeś jarzmo tym, którzy się do ciebie samozwańczo przyznają. Wiesz dobrze, że ludzie wciąż próbują zaprzęgać bóstwa – dobre i złe – do wózków, aby ciągnęły te biedne wózki w dół do zakazanych spelunek. Na razie, jeśli nic się gruntownie nie zmieni – zostań tam, gdzie jesteś.
Pegaza należy zostawić tam, gdzie jest jego miejsce.
W sierpniowe noce, w pobliżu gwiazdozbioru Andromedy – świeci jego niepokalana sierść.

fragmenty tekstu Zbigniewa Herberta pt. „Pegaz” z tomu „Król Mrówek” w interpretacji Zbigniewa Zapasiewicza można wysłuchać na stronie: www.herbert2008.pl/pegaz

Rating: 5 stars


related post

  1. Widziałam je pędząc na masę. Tragicznie brzydkie. Tylko kolory je ratują.

  2. Może nie są zbyt urodziwe, ale pomysł mi się podoba.

  3. Bardzo mi sie podobają.

  4. Mi się bardzo podobają. Pomysł świetny i wykonanie. Mam nadzieję, że zostaną na zawsze a nie tylko do końca roku.

  5. […] na Pięknej to akcja artystyczna Beaty i Pawła Konarskich (oni również są autorami blaszanych pegazów z placu Krasińskich o których już tu pisałem). Pojawiły się w Warszawie przed rokiem w maju i pierwotnie miały stać tylko do sierpnia […]

  6. […] W Obiektywie […]

  7. to jest obrazenie prawdiwych pegazuf

Ratings Plugin created by Cheap Web Hosting - Wordpress Plugin made by Hostgator Review and Yahoo! Review.