2008
09.30
Jedne najbardziej charektyrystycznych wieżowców w Warszawie. 3 kilkunasto piętrowe budynki stoją miedzy Przemysłową a Górnośląską. Najlepiej widoczne są z poziomu Trasy Łazienkowskiej, ja uchwyciłem je z poziomu gruntu. Bloki powstały w latach 60-tych (?) i do dziś mają w sobie to coś.







2008
09.29
Biurowiec przy Rondzie ONZ, to jeden z ładniejszych drapaczy chmur w Warszawie. Składa się on de facto z dwóch połączonych ze sobą części: czterdziestokondygnacyjnego biurowca (budynek B) oraz dziesięciokondygnacyjnego budynku pomocniczego z garażami (budynek A).
Projekt kompleksu przy Rondzie ONZ powstał w wyniku współpracy polskiej pracowni architektonicznej AZO i światowej sławy architektów z amerykańskiej firmy Skidmore, Owings & Merill, specjalizującej się w projektowaniu budynków wysokich i mającej na swoim koncie takie projekty jak Sears Tower i John Hancock Building w Chicago.
Prace budowlane rozpoczęto na wiosnę 2003, w sierpniu 2004 wmurowano kamień węgielny, a 7 marca 2006 odbyło się uroczyste otwarcie całego obiektu. Budynek kosztował 200 mln euro. Wieżowiec ma opinię najbardziej inteligentnego budynku w stolicy. Zainstalowano w nim m.in. system BMS, który pozwala z poziomu komputera osobistego sterować oświetleniem i temperaturą w pomieszczeniach.


2008
09.29
Spacerując ukicą Świętokrzyską, tuż przed rondem ONZ można zobaczyć wciśnięty między szklane wieżowce, niewielki budynek. Jego oficjalny adres to Mariańska 1.
Wzniesiony w latach 1924-1925 wg. projektu Henryka J. Gaya w stylu późnej secesji, z inicjatywy i funduszy pierwszej w Polsce Kasy Chorych – Kasy Chorych M. St. Warszawy. Po reformie systemu ubezpieczeń w 1935 roku ulokowała się w nim Ubezpieczalnia Społeczna nr 1 (pamiątką po niej jest napis na tympanonie i wplecione w ozdobne kraty okienne parteru monogramy „KCh”). Oprócz ‘administracji’ znajdowało się w budynku duże ambulatorium oraz gabinety lekarskie i apteka. Ciekawostką budynku są liczne inskrypcje. Na elewacji od strony ul. Mariańskiej znajdują się podpis architekta „PROJ / HENRYK GAY / INŻ ARCH” i wykonawcy robót
„WYKON / Bcia HORN I / RUPIEWICZ / SP AKC”, w kartuszu nadokiennym nazwa pierwszego właściciela gmachu „KASA CHORYCH / M. WARSZAWY”, zaś na tympanonie – drugiego
„UBEZPIECZALNIA SPOŁECZNA / W WARSZAWIE”.
Nad drzwiami narożnymi napis „APTEKA”, nad oknem ostatniego piętra data oddania do użytku „1925″.
W styczniu 1941 roku przeniesiono tu ze Szpitala Starozakonnych na Czystem, działającą od 1923 roku Żydowską Szkołę Pielęgniarek. Tę jedyną oficjalnie działającą na terenie getta szkołę, prowadziła absolwentka pierwszego zespołu i ostatnia dyrektorka szkoły – Luba Blum-Bielicka (1905-1973). Była ona żoną wybitnego działacza w gettcie i uczestnika powstania, Abraszy Blauma (zginął w 1943 roku). Za swoje bohaterstwo i poświęcenie została odznaczona medalem Florence Nightingale przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż (tablica na budynku od ul. Mariańskiej).
W czasie okupacji budynek znalazł się na terenie getta. W styczniu 1941 roku przeniesiono tu ze Szpitala Starozakonnych na Czystem, działającą od 1923 roku Żydowską Szkołę Pielęgniarek. Prowadziła ją absolwentka pierwszego zespołu i ostatnia dyrektorka szkoły – Luba Blum-Bielicka (1905-1973). Była ona żoną wybitnego działacza w gettcie i uczestnika powstania, Abraszy Blauma (zginął w 1943 roku). Za swoje bohaterstwo i poświęcenie została odznaczona medalem Florence Nightingale przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż (tablica na budynku od ul. Mariańskiej). Szkoła była wzorowo prowadzona, a uczennice (około 60-ciu) czuły się bezpieczne w jej murach, mimo grozy otaczającego je getta.
W czasie Powstania Warszawskiego w murach „Mariańskiej” powstał Szpital Polowy Zgrupowania AK Chrobry II. Leczono w nim ponad 500 rannych powstańców. Komendantem szpitala był dr „Obst”, Ryszard Petzel.
Budynek częściowo zniszczony w czasie wojny, został odbudowany w latach 1945-1946. W 1980 r. przeprowadzano kolejny remont budynku. W 1975 r. wpisano go do rejestru zabytków. Nadal służył lecznictwu otwartemu. W 2002 r., mimo statusu zabytku, jego istnienie znów zostało zagrożone. Właściciel chciał sprzedać plac inwestorom budującym w sąsiedztwie ogromne biurowce. Tylko energiczna akcja personelu przychodni i pacjentów zrzeszonych w Stowarzyszeniu „Zdrowie Mariańska”, wspomaganych przez Towarzystwa: Miłośników Warszawy i Ochrony Zabytków, Społeczno-Kulturalne Towarzystwo Żydów w Polsce oraz prasę, ocaliła obiekt przed zniszczeniem.




Więcej zdjęć w nowym albumie
Źródła : Zbór Stołeczny Kościoła Zielonoświątkowego – Obiekty zabytkowe, Numer 2007-06 miesięcznika Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie ‘Puls’, www.warszawa1939.pl
2008
09.26
Wybrałem się wczoraj do C.H. Promenada coby obejrzeć nową rzeźbę warszawskiej syrenki, uroczyście odsłoniętej kilka dni wcześniej. Autorem wysokiej na dwa metry, wykonanej z patynowanego brązu syrenki jest Adam Myjak, wybitny rzeźbiarz wieloletni rektor ASP, wykładowca warszawskiej ASP i lubelskiego Uniwersytetu UMCS. Nie można do niej podejść i jej dotknąć, bo ze wszystkich stron otacza ją woda. Szczerze mówiąc średnio mi się podoba, ale ocencie to sami.





2008
09.25
Od wczoraj mamy oficjalnie i nie odwołanie jesień. Na drzewach tego w pełni jeszcze nie widać, ale krzewy już są przez nią pomalowane. Ja znalazłem takie w barwach Warszawy – zółto-czerwone

2008
09.24
Biblioteka Uniwersytecka przy ulicy Dobrej w Warszawie, to jeden z najładniejszych i naciekawiej zaprojektowanych budynków w Warszawie. Powstała w latach 1994-1998 wg. projektu powstałym projektu Marka Budzyńskiego i Zbigniewa Badowskiego. Dopełnieniem gmachu jest urządzony na jego dachu w 2002 ogród. Starannie zaprojektowany i przemyślany, jest miejscem częstych wycieczek nie tylko mieszkańców Warszawy i studnetów, ale również turystów. Roztacza się z niego wspaniały widok na całą okolicę łącznie z praskim brzegiem Wisły.














Więcej zdjęć BUW-u i ogrodu na jego dachu w nowym albumie w fotogalerii.
2008
09.24

Tak, tak… dziś mija rok odkąd zacząłem regularnie prowadzić tego bloga. Troszkę się przez ten czas blog zmieniał, miewał lepsze i gorsze okresy, ale najważniejsze, jest to, że dzięki niemu udało mi się poznać całkiem sporą gromadkę ciekawych ludzi.
A teraz liczba dnia
– 31588 tyle razy odwiedzono mój blog.
2008
09.23
Kamienica na rogu Nowego Światu i Książęcej, zamykająca od północnego wschodu, perspektywę Placu Trzech Krzyży kojarzy mi się głównie z reklamą firmy Rolex. Jest to bardzo ładny budynek, z ciekawym, wysokim mansardowym dachem (podobne miało wiele warszawskich kamienic m.in, te z ulicy Hożej - niestety podczas powojennych odbudów nie zostały przywrócone )
Kamienicę wg. projektu Juliusza Nagórskiego wzniesiono na zamówienie Henryka Natansona
Tak kamienica prezentowała się w latach 20-tych XX-wieku

A tak wygląda dziś




A tak wyglądała jej poprzedniczka, która stała w tym miejscu do ok. 1908 r.

2008
09.22
Kilka miesięcy temu na rynku starego miasta stanęła kopia figury Syrenki Warszawskiej. Stołeczni urzędnicy postanowili zastąpić nią oryginał, ponieważ był on w bardzo złym stanie technicznym spowodowanym urazami mechanicznymi i częstymi aktami wandalizmu oraz zanieczyszczeniami atmosferycznymi.
Dziś można go oglądać na zadaszonym dziedzińcu muzeum historycznego Warszawy.
Pomnik herbowej Syrenki, autorstwa Konstantego Hegla został w 1855 roku. Jego twórca, profesor rzeźby i rysunku szkoły sztuk Pięknych w Warszawie, znany był w owym czasie jako twórca rzeźb na attyce domu Grodzickiego przy Krakowskim Przedmieściu, neogotyckich posągów przed kościołem oo. Kapucynów oraz elementów wystroju rzeźbiarskiego w warszawskiej Katedrze p.w. św. Jana. Pomnik ten początkowo, eksponowany był na sztucznej skałce, w formie groty, zdobiącej basen wodotrysku. Figura odlana w zakładach Karola Mintera (znajdujących się u zbiegu ulic: Wareckiej i Świętokrzyskiej), określana była przez współczesnych jako charakteryzująca się harmonijnymi kształtami i klasycznymi rysami twarzy, z wysoko podniesionym mieczem i okrągłą oraz lekko wypukłą tarczą.
Pomnik usytuowany był na Rynku Starego Miasta, pomiędzy straganami handlowymi (stojącymi tam w miejscu rozebranego w 1818 roku Ratusza), co stanowiło wątpliwą dekorację staromiejskiego rynku. Wkrótce, na wniosek Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości, stoiska rozebrano, zaś skały na których stała figura, zamieniono na prosty cokół z piaskowca otoczony słupkami, pomiędzy którymi rozwieszono ozdobne łańcuchy, oraz delfinami wylewającymi wodę.
W czasie podjętej w 1928 roku akcji upiększania kamienic rynkowych polichromią zdecydowano o usunięciu Syrenki. Po niemal rocznym przechowywaniu jej w magazynach Wydziału Technicznego Zarządu Miejskiego – przeniesiono rzeźbę na teren Klubu wioślarskiego „Syrena” pracowników miejskich, przy ul. Solec 8 w Warszawie, gdzie została wyeksponowana na cokole piaskowcowym, pochodzącym z rozebranego soboru na placu Saskim, stając się z czasem także godłem klubowym.
W 1944 roku pomnik został poważnie uszkodzony. Rewaloryzacji poddany został dopiero w 1951 roku w odlewni Braci Łopieńskich, po której umieszczono go w nowym miejscu nie opodal Płyty Czerniakowskiej.
W lipcu 1972 roku, po przeprowadzeniu kolejnych prac renowacyjnych figury, po przeszło 40 letniej nieobecności, pomnik powrócił na Stare Miasto. Posadowiono go wówczas na kamiennej przyporze Baszty Marszałkowskiej, skąd górował nad murami miejskimi i sprawował opiekę nad staromiejską dzielnicą. Mimo to w 1990 roku zadecydowano o przywróceniu Syrence jej pierwotnej lokalizacji, stało się to równo po 70 latach usunięcia jej z Rynku i w 143 rocznicę odsłonięcia pomnika na Rynku Starego Miasta.
(bart)
Źródło : wiadmości.wp.pl



2008
09.21

Zwykła sklepowa półka w zwykłym sklepie na Kabatach
To co widać na obrazku powyżej, to nie jest widoczek z jakichś tam delikatesów, czy innych cudów – to jest przeciętna półka ze zwykłego sklepu osiedlowego na Kabatach, gdzie można kupić równie dobrze pęczęk szczypiorku, tudzież kapustę kiszoną. Jego niezwykła cechą, jest to, że obok zwykłych, przecietnych produktów spożywczych można dostać ich ‘nieprzeciętne’ odmiany i to wcale nie na jakimś wydzielonym miejscu, wręcz przeciwnie stoją tuż obok siebie na wyciągnięcie ręki. I tak obok, dajmy na to zwykłych dzemów truskawkowych czy śliwkowych, dostojnie prezentują się przetwory z ananasa, pigwy, pomarańczy czy też kasztanów jadalnych z kremem czekoladowym (nawet nawet) tudzież płatków fiołków (nic specjalnego).