01.31
O poranku…

… i wieczorem

Zdjęcia z Warszawy i okolic
Budynek został wzniesiony w latach 1874-1875 wg. projektu Jana Heuricha (starszego) dla finansisty Jakuba Janasza, jako jeden z szeregu kamienic między Królewską a Chmielną. Architekt nadał rezydencji cechy typowe dla przyulicznych pałaców francuskich a elewację skomponował w modnym wówczas stylu neorensansowym.
W 1893 pałac przeszedł w ręce rodziny Czackich i aż do 1939 stanowił ich własność. W roku 1915 mieściła się w nim ochronka dla dzieci niewidomych założona przez Różę Czacką znaną także jako Matka Elżbieta Czacka – założycielkę zgromadzenia franciszkanek służebnic Krzyża i twórczynię zakładu w Laskach.
W latach 1939-1952 pałac był siedzibą PZPM.
Obecny kształt budynek uzuskał podczas podczas gruntownego remontu w latach 1970-73 – zostały mu wtedy dodane nowe elewacje boczne. Niedawno (w latach 2003-2007 ) pałac został odrestaurowany staraniem firmy MPM WEGA S.A. W 2008 r. zdobyła ona za to nagrodę w konkursie Generalnego Konserwatora Zabytków „Zabytek Zadbany”.
Budynek pod adresem Morskie Oko 5 (Puławsak 61), to jedyna ocalała międzywojenna willa z tego terenu. Dwie sąsiednie m.in rezydencja abasadora japonii zostały w majestacie prawa zburzone i w ich miejsce ma powstać sześciopiętrowy apartamentowiec. Również budynek spod nr 5 jest zagrożony – jej obecny właściciel ma ochotę go wyburzyć, było już kilka podpaleń przez „nieznanych sprawców”.
Willa powstała zapewne ok. 1927 r. dla warszawskiego „króla futer”
Arpada Chowańczaka. Podczas powstania warszawskiego miejsce to zostało zdobyte 6 sierpnia przez 3. Pluton I Pułku Szwoleżerów pod dowództwem por. Aleksandra Tyszkiewicza „Górala”, a potem, bohatersko bronione, dzięki czemu gmach nigdy nie został zdobyty, pomimo jednego zabitego i wielu ciężko rannych. Willa stanowiła także punkt konspiracji przed powstaniem, ówczesny właściciel Jan Daniel Chowańczak z własnych środków skupował dla powstańców broń. Jego zasługą jest także ukrywanie w swojej willi swoich pracowników, wielu żydowskiego pochodzenia.











Mieszkając na peryferiach miasta, na terenie gdzie wciąż trwaja budowy i szkoda robić ‘normalną’ nawierzchnię, aby nie została zniszczona przez ciężki sprzęt, trzeba liczyć się z pewnymi niedogodnościami.
Można narzekać i złorzeczć na kurz unoszący się po każdym z drogi, a można również ustawić tabliczkę informacyjną z prośbą do kierowców, o wolną jazdę.
Nieopodal stacji Metra Ursynów, na ulicy Wiolinowej, na ścianie jednego z pawilonu na tyłach Domu Sztuki, można zobaczyć płaskorzeźbę z początku lat 80-tych przedstawiającą grupkę partyzantów (najprawdopodobniej, sądząc po trzymanych pepeszach z AL ).
Nie dawno, wraz z całą ścianą na której się znajduje przeszła lekki remont, ale jej przyszłość stoi pod znakiem zapytania, bowiem w miejscu pawilonów spółdzielnia mieszkaniowa chce wybudować nowe bloki.
Płaskorzeźba nosi tytuł : „My ze spalonych wsi” – autor Zygmunt Majkowski, 1974.
Elgencja wprost z Francji. Ilustracje z czasopisma poświęconego modzie z 1908 r.
Tak ubierały się panie za czasów naszych praprababać, takie stroje można było oglądać na Warszawskich ulicach…





Również i młode panienki ubierały się elegancko…




A i stój dzieciecy, jakże odmienny od dzisiejszego






Nie myślcie sobie, że tylko dziewczynki bły tak wyelegancone, chłopcy nie mielie również lekko

Szyk obowiązywła również w trakcie nocnego szpoczynku. Strój nocny to coś poważnego, nie to co dzisiejsza piżama

Więcej ilustracji TU. W najbliższych dniach jeszcze jej trochę przybędzie
A te panie (i panów – w końcu mamy równouprawnienie), które czują sentyment to takich strojów, uprzejmie informuję, że w najbliższą niedzielę tj 25 stycznia, o 16 w Fotoplastikonie w al. Jerozolimskich 51, będzie możliwość obejrzenia podobnych kreacji na żywo.
Na kolejną akcję Grupy Trzymającej Warszawskie blogi, w ramach powrotu do przeszłości postanowiłem zaprezentować troszkę ‘wycinków’ dawnej prasy warszawskiej.
Ten kto sądziłby, że wszelkie reformy komunikacji miejskiej i bolączki z dojazdami do pracy, są wymysłem naszych czasów, ten jest w błędzie. Oto Express Wieczorny z 1938 r. donosił „[...] Głównym i najtrudniejszym zadaniem Dyrekcj Autobusów i Tramwajów Miejskich na lata najbliższe jest zupełna reforma komunikacji w śródmieściu [..]”

A co z mieszkańcami narzekającymi na uciążliwości związane z remontami dróg ? a jakże i wówczas skarżyli się prasie.

Zima dawała się we znaki również i przedwojennym kolejarzom, o czym donosił jeden z grudniowych numerów
Expressu

Podobnie jak dziś stołeczna prasa przynosiła informacje o nowych inwestycjach
… jak i bolączkach dnia codziennego
Również i w przedwojennej Warszawie zmorą i sprawcami wielu wypadlków byli nietrzeźwi użytkownicy dróg

i poruszające się z nadmierną prędkością pojzady.
I Na tej swoistej kronice kryminalnej pozwolę sobie zakończyć ten wpis.
Choć święta Bożego Narodzenia (nawet u prawosławnych i grekokatolików obchodzących je wg. kalendarza juliańskiego) skończyły się jakiś czas temu, to nadal w witrynach sklepowych można odnaleźć
wciąż ozdoby z nimi związane. Na obrazku poniżej witryna jednego z salonów urody na Kabatach

Mikołaj z witryny na Kabatach
Rzeźba z zamojskiego rynku solnego, która po prostu zwaiła mnie z nóg.

A to całość projektu

Ratings Plugin created by Cheap Web Hosting - Wordpress Plugin made by Hostgator Review and Yahoo! Review.