Od dłuższego już czasu marzy mi się kilka wycieczek objazdowo-fotograficznych po Mazowszu i Lubelszczyźnie, mniej więcej na trasie Warszawa-Kozienice-Puławy-Lublin-Ryki-Garwolin-Kołbiel-Warszawa.
O ile pozwiedzanie każdego z miejsc z osobna nie nastręcza większych problemów – od czego są wszelakie busy i PKS-y, czy nawet pociąg, to dotarcie do ciekawych obiektów w miejscowościach położonych po drodze do punktów węzłowych, dla osoby niezmotoryzowanej to już poważny problem.
Przyznam, szczerze, że najbardziej kusi minie fragment Warszawa-Kozienice-Puławy-Lublin.
Może ktoś ze zmotoryzowanych czytelników mojego bloga zechciałby posłużyć mi jako kierowca ? Zwrócę koszt paliwa i zafunduję obiad.
Tuż obok dworca wileńskiego, nieopodal gmachu Dyrekcji Kolei, u zbiegu Targowej i Białostockiej wznosi się elegancki budynek mieszkalny, a właściwie zespół budynków, wzniesiony pomiędzy 1922 a 1928 r. wg. projektu Henryka Gaya, w stylu łączącym cechy eklektyzmu, i modernizmu z inicjatywy Ministerstwa Kolei Żelaznych (późniejszego Ministerstwa Komunikacji) dla pracowników tegoż resortu, oraz dla pracowników centralnej dyrekcji PKP..
Budynki powstały niejako w dwóch fazach, co widać wyraźnie na elewacji do strony ulicy Białostockiej.
Od strony Targowej, pomiędzy dwoma „skrzydłami” zespołu znajduje się niewielka piętrowa oficynka, wybudowana z przeznaczeniem na aptekę kolejową (co ciekawe apteka znajduję się tam nadal.
Budynek jest (jak na praskie warunki) całkiem dobrze zachowany i wciąż ma wiele ozdobnych, oryginalnych elementów wystroju m.in balustrady balkonowe
lista lokatorów
oraz płaskorzeźby nad wejściami do trzech „głównych” klatek schodowych, w I części budynku
oraz w tympanonie (?) oficynki/budynku aptecznego
Do „drugiego” etapu budynku prowadzą dwa przejścia pod poprzecznym, środkowym skrzydłem domu, o sklepieniu bodajże krzyżowym (nie znam się ).
Nad wejściami do klatek w tej części budynku umieszczone są elementy udające kartusze
Wesołych Świąt Wielkanocnych wszystkim moim Czytelnikom i Przyjaciołom,
wszystkiego co najlepsze i najprzyjemniejsze, szczęścia osobistego, pogody ducha,
smacznego święconego jajka,
spokojnych i radosnych momentów spędzonych w rodzinnym gronie.
Przy ulicy Mokotowskiej, nieopodal Placu Zbawiciela, pod numerem 25, wciśniety pomiędzy sąsiednie kamienice, znajduje się uroczy neorokokowy pałacyk, potocznie zwana „Pałacykiem Cukrowników” (oficjalna nazwa Pałacyk Zarządu Spółek Cukrowni Lubelskich ).
Budynek powstał pod koniec XIX wieku, jako dworek Kazimiery z Kaczyńskich Ćwierciakiewiczowej. W XX wieku był kilka razy przebudowywawny i modernizowany. Po raz pierwszy ok 1907, kiedy
został przejęty przez Mieczysława Kaczyńskiego z przeznaczeniem na drukarnię, litografię i wytwórnię toreb. W roku 1922 posesję wykupiły zarządy spółek akcyjnych kilku lubelskich cukrowni. W kolejnym roku wzniesiono nowe oficyny, natomiast dworek przekształcono rozbudowując według projektu Tadeusza Zielińskiego w stylu neorokokowym.
W 1935 posesja przeszła w ręce Mieczysława Broniewskiego, kóry przystąpił do gruntownej przebudowy wnętrz wg projektu Antoniego Jawronickiego. Wtedy też nad każdą z oficyn u podstawy dachu umieszczono rzeźbę amorka z tym, że amorkowi z lewej oficyny towarzyszą zajączki a z prawej cielęta.
Przy ulicy Obwodowej na Szmulkach (choć raczej powinienem napisać Michałowie, bo o przywrócenie przedwojennej nazwy części Pragi w okolicach bazyliki na Kawęczyńskiej, stara się od jakiegoś czasu lokalne stowarzyszenie ), stoją dwa relikty przemysłowej Pragi. Po nieparzystej stronie, aż do Wojnickiej, rozciagają się zabudowania Warszawskiej Fabryki Sprężyn, zwanej potocznie Drucianką.
Dlaczego tak ? Ponieważ pierwotnie fabryka uruchomiona została w 1899 roku jako Spółka Akcyjna Warszawskiej Fabryki Drutu, Sztyftów i Gwoździ. Zarząd spółki urzędował w Bruksela, bowiem jej twórcami i właścicielami byli Belgowie. Zarządzali oni fabryką aż do 1944 r. (tak, tak, również w okresie okupacji niemickiej ).
Profil produkcji Drucianki zmienił się dopiero w 1951 roku, kiedy włączono ją do Zjednoczenia Przemysłu Motoryzacyjnego i rozpoczęto w niej sprężyn dla przemysłu motoryzacyjnego i maszyn rolniczych. Gdy powstała nowa firma FSO-Daewoo, tutaj produkowano sprężyny dla potrzeb fabryki samochodów na Żeraniu. Fabryka egzystowała jako tako jeszcze kilka lat temu, dziś jest „martwa”.
Jako ciekawostkę podam, że załoga fabryki w okresie przedwojennym lubiła strajkować. Główny prym wśród robotników wiódł imć Karol Wójcik (co nieco można o nim poczytać tu ). W okresie PRL fabyrka nosiła jego imię. Na ścianie jednego budynków wisi po dziś dzień tablica mu poświęcona.
Natomiast po drugiej stronie Obwodowej, aż do torów linni nadwiślańskiej (ulicy Boruty) rozciąga się teren dawnego młyna parowego należącego do powołanego przez warszawskiego przedsiębiorcę Ludwika Michla w 1899 r, Towarzystwa Akcyjnygo Warszawskiego Młyna Parowego. Na cały kompleks przmysłowy składały się zabudowania młyna, spichlerza, kotłowni oraz szereg budynków gospodarczych.
W okresie międzywojennym przetwarzano tutaj 250 ton zbóż rocznie
Właściciel restauracji „U Szwejka ” wiedziony sentymentem do kultowego neonu siatkarki z Placu Konstytucji, oraz pewneog rodzaju modą zainstalował nowy, ale jak najbardziej klasyczny w formie neon.
Jak to wygląda na żywo można zobaczyć w filmiku z jego uruchomienia, wynalezionym na Yotube. Ja postaram
się coś w najbliższym czasie nakręcić samemu.
Film z inicjacji nowego neonu w Warszawie…25.03.09 by Zimul127
Przerywam na chwilę cykl praskich notek, aby pokazać najświeższe fotograficzne łupy z okolic ciut mniej zurbanizowanych.
Na tyłach Toru Wyścigów Konnych (swoją drogą, muszę obrobić fotki z ‘zaplecza technicznego’ tegoż obiektu ), nieopodal ulicy Łączyny, na niewielkim wzniesieniu terenu, stoi sobie bardzo ładna kapliczka.
Zarówno w górnej jak i w dolnej części kapliczki znajdują się nisze przeznaczone na figurki świętych.
Warto zwrócić uwagę na narożne słupki ogordzeniowe, bardzo ładnie przyozdobione.