06.26
Jadąc ulicą Przyczółkową od strony Konstancina, zaraz za ulicą Vogla, mija się kolonię około 10-ciu, niewielkich piętrowych domków.

Sądząc ze stylu, powstały one gdzieś tak w okresie XX-lecia międzywojennego, (jak zasugerował słusznie hrabia_piotr) najprawdopodniej pod koniec lat 40-tych, w latach 50-tych na skraju dawnego folwarku Wilanowskiego.


Przy każdym domku jest ogródek

A jak zrobiono z domku bliźniaka to nawet dwa


Domki fascynowały mnie one od dawna i dopiero przy okazji wizyty w urzędzie dzielnicy wilanów, gdzie oddawałem zdjęcia na konkurs, miałem sposobność i czas aby je sobie obejrzeć i pofocić.
Mają one dla mnie w sobie coś magicznego, nieuchwytnego, jakieś wspomnienie dawnych czasów.




Tak domki robia wrażenie swoim dobrym smakiem i urokiem swoistym!
Dokładnie – typowe miejsko-wiejskie domki. Też bardzo lubię ten typ bezpretensjonalnego budownictwa
Myślę, że raczej pochodzą z końcówki lat 40-tych.
Zwróć uwagę na podobne domki na ternie SGGW (między Nowoursynowską, a skarpą) oraz w Radiówku (koło Wiązowny). Co ciekawe, kolonię podobnych domków znalazłem w Falenicy.
Przy okazji gratuluję cytacji na tvn warszawa
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1607214,0,,sciezka_rowerowa_dziurawa_jak_ser_szwajcarski,wiadomosc.html
W jednym z takich domków mieszka moja prababcia i wiem, że powstały one na początku lat ’50
jakby co, mogę się dowiedzieć czegoś więcej
@naszastolica – jakbyś mógł, to bym był wdzięczny. interesuje mnie z czyjej inicjatywy one powstały i kto tam mieszkał – czy ludzie związani z jakąś instytucją, czy też zwykli ludzie.
niebawem spróbuje się dowiedzieć ale z tego co mówiła babcia, są to mieszkania służbowe. Prababcia mieszka w Wilanowie od ponad 70 lat, więc może nawet będzie pamiętała co znajdowało się na miejscu domów przed wojną
dowiedziałem się – budowę rozpoczeto w 1957 roku, moja prababcia wprowadziła się do domu jako druga rodzina kolonii w 1958, a w wigilię ’58 robotnicy podłączyli prąd. Rodziny, które wprowdziły się do nowych mieszkań, zajmowały wcześniej czworaki – tzw. kurniki, czyli parterowe domy z gankami. Najpierw wchodziło się do dużej izby, z której do czterech pomieszczeń: dwóch pokoi oraz dwóch spiżarni, przerobionych potem na kuchnie (pomysł mojej prababci). Taki czworak zajmowały dwie rodziny. Podobno niektóre „kurniki” jeszcze stoją – będę chciał się tam wybrać, aby je zobaczyć