2009
08.20
08.20
Mirów – kawałek przedwojennej Woli, który choć mocno okaleczony przetrwał nawałnicę II wojny światowej. Przez długie lata nazywany Dzikim Zachodem. Dziś to dzielnica kontrastów. Z jednej strony sypiące się kamienice, nieremontowane od czasów wojny, a tuż obok ni stąd, ni zowąd, wyrastają biurowce ze szkła, stali i marmurów; ot choćby jak na ulicy Pańskiej…






lub Chmielnej



Czasem obok „zapomnianych” kamienic, od przypadku do przypadku pojawiają się nowe lub porządnie odremontowane budynki – jak na Żelaznej,


czy wspominanej wyżej Pańskiej.



Ps. To jest wpis na 22 Akcję GTWb „Miejskie Kontrasty”.




Z racji posiadania na Mirowie jednej z babć, od dzieciństwa obserwuję różne próby uporządkowania architektonicznego tego osiedla. Największą porażką jest dla mnie kamienica secesyjna u zbiegu Złotej i Twardej – do dziś nie została zagospodarowana. A te nowe szklane klocki nigdy mi się nie podobały. Signum temporis, jak mądrzy ludzie mawiają.
Te okolice to chyba najlepszy materiał na notkę o tematyce kontrastów
Material swietny, az sie na ten widok serce kraje…
Dokładnie, znowu wolskie kontrasty. Już chyba niedługo – sądzę, że nowe szybko się rozepcha i w końcu pożre stare.
@stolico – ja bym wolał aby nowe rozpełzło się tak jak Elektrim, który zagarnął kilka kamienic na biura, ale je odremontował.
Widzę,że Wola króluje w tej akcji
Na Pańskiej się im udało to dobrze wkomponować w okolicę.
W sumie mj wpis o dworcu Ochota jest geograficynie bardyo niedaleki, a i administraczjnie też należy do dzielnicy Wola.