11.08
Dziś moja piesa obudziła mnie o kilka minut po 5-tej rano. Wkurzony niemiłosiernie wstałem i wyszedłem z nią na spacer (bo to jedyny sposób na to, aby się uspokoiła), ze szczerym zamiarem, że po powrocie pójdę jeszcze pospać..
Poszwendawszy się trochę po dworze i pstryknąwszy kilka ujęć zamglonych latarni, naszła mnie ochota na sfotografowanie pomnika syreny jeszcze w nocnej szacie:-)
Wróciłem do domu, szybko sprawdziłem o której mam bezpośredni autobus pod pomnik syreny (w kalkulacjach czas podróży wychodził mi zbliżony do tego via metro świętokrzyska) i pospieszyłem na przystanek.
Ku swej rozpaczy z minuty na minutę obserwowałem jak robi się coraz jaśniej. I niebo z czarnego, robi się coraz bardziej granatowe a na końcu szare.
Jak dotarłem na miejsce było już całkiem widno i światła wokół były pogaszone. Pokręciłem się kilka minut, poszukałem geokesza przy pomniku Syreny i wróciłem do domu. W sumie straciłem ponad dwie godziny, które mogłem przeznaczyć na spanie.
Morał z tego : Nie należy realizować pomysłów, które przyszły do głowy o 5 nad ranem
))


