01.25
Jakoś się tak złożyło, że dwie różne instytucje, obie zajmujące się szeroko rozumianą opieką nad dziećmi, ulokowane w dwóch różnych częściach Warszawy, otrzymały na przełomie XIX i XX wieku siedziby w podobnym stylu architektonicznym.
Mam tu na myśli Dom Sierot Dziewcząt przy Rakowieckiej 21 , oraz Dom Pracy dla Chłopców przy Wileńskiej 69 na Nowej Pradze.
Oba budynki, zaprojektowane przez architekta Władysława Adolfa Kozłowskiego. powstały w niezwykle efektownym stylu neogotyckim.
Sierociniec wraz z budynkami gospodarczymi przy Rakowieckiej został wzniesiony dla Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności w latach 1899-1901. Czterokondygnacyjny gmach na planie z litery H, wybudowany z czerwonej cegły, choć dziś zaniedbany nadal robi wrażenie. A jeszcze większe musiał wywierać, na początku XX-wieku, kiedy to samotnie górował nad wiejską wówczas okolicą. Budowę Domu w znacznej części sfinansował kupiec i filantrop Edward P. Czaban (1819-1897).
Niestety nie natrafiłem na żadne informacje dot. historii tej placówki. Po II-wojnie w budynku mieścił się dom małego dziecka, oraz Dom Dziecka Nr 4, a obecnie użytkowany jest głównie na cele administracyjno-biurowe – nie wiem czy ktoś mieszka tam na stałe.
Dom Pracy dla Chłopców przy Wileńskiej 69 powstał jw latach 1899-1901, jako fundacja ziemian, małżonków Mańkowskich, mających swój majątek w Moji na Podolu. w latach 1899-1901. Jak podaje Michał Pilch w „Ulicach Nowej Pragi”, była to instytucja mająca opiekować się ubogimi chłopcami w wieku 7-14 lat, „polskiej narodowości, wyznania rzymskokatolickiego. Zgodnie ze statutem, mieli być oni wychowywani i kształceni w duchu religijno-narodowym. Celem programu jaki był realizowany w tej instytucji było wdrażanie zamiłowania do pracy, a szczególnie zajęć rzemieślniczych ( wychowankowie mogli oni poznawać tajniki szewstwa, krawiectwa, introligatorstwa, rymarstwa i stolarstwa, dzięki czemu uzyskiwali podstawy wybranych zawodów), wpojenie zasad moralności, nauki religii rzymskokatolickiej oraz języka ojczystego.
Budynek był jak na owe czasy nowocześnie rozplanowany i urządzony. W suterenie mieściła się kotłownia oraz tymczasowa jadalnia. Parter zajmowały dwie sale szkolne, natryski, pracownia krawiecka i pokój ambulatoryjny. Na pierwszym piętrze umieszczono trzy sale z przeznaczeniem na pracownie rzemieślnicze, a także kuchnię, wanny oraz „wygódkę”. W budynku zainstalowano oświetlenie gazowe. Opiekę nad Domem Mańkowskich przejęli w 1917 roku księża marianie i zakład, choć w nieco zmienionej formule prowadzą do dziś.




Nie widzę części zdjęć… znowu serwer fika? Argh. Uważam,że zajęcia z kompozycji elewacji powinny być obowiązkowe na architekturze. Zlikwidowano ten przedmiotlata temu i dziwnym zbiegiem okoliczności narobiła się cała masa gargameli… kiedyś to się budowało. Ech.
@lav- fotki już powinny być widoczne. Coś źle kod powklejałem
Widzę wszystko
Oba budynki bardzo ciekawe, z niebanalną historią. Jednocześnie dosyć to wszystko ponure, ale tak to już chyba z (neo)gotykiem jest. A może za dużo horrorów się naoglądałem
@Lavinka: Po co kompozycja elewacji- najważniejsze, żeby było gdzie banery powiesić.
@Stolica-okolica: Będę prozaiczny, ale owa „ponurość” budynków, szczególnie tego z Wileńskiej, wynika po części z osiadłego na nich brudu. No i nie każda pora roku jest łaskawa, jeśli o samą ekspozycję chodzi…
Bardzo ciekawe porównanie dwóch obiektów w jednej notce – znam oba, ale nie wiedziałem, że wyszły spod ręki tego samego architekta. Faktycznie lepiej by się prezentowały, gdyby zdjęcia były np. z wiosny.
Pozdrawiam,
Hrabia_Piotr.
@hrabio – bo na tą informacje natrafiłem przypadkowo w dwóch różnych publikacjach. Natomiast w bazie zabytki.um.warszawa.pl figurują zupełnie inne osoby np. dom przy rakowieckiej miał wg. nich zaprojektować władysław Marconi oraz Edward Cichocki, a ten z Wileńskiej – Apoloniusz Nieniewski, który był tylko współautorem projektu.
Natomiast to co napisałem potwierdza Polski Słownik Biograficzny – Tom II, Stanisław Łoza: Architekci i Budowniczowie w Polsce.
siema calkiem fajny blog szkoda ze musze ciagle w pracy siedziec i szef poczytac nie da