2010
02.14

Pod takim tytułem w 1936 roku w czasopiśmie Arkady ukazał się artykuł o nowoczesnej willi zaprojektowanej przez wybitnego architekta Bohdana Pniewskiego, dla panów Urbanowicza i Muszyńskiego

Dom z Klonowej 6/8

Choć na pierwszy rzut oka dom przy Klonowej sprawia wrażenie ‘monolitu’ to de facto jest to bliźniak. Część budynku przy Klonowej 6 powstała dla inżyniera Muszyńskiego, natomiast ta pod nr 8 stanowiła własność Stanisława Urbanowicza, cenionego przedwojennego prawnika.
Podczas okupacji w domu urzędowała tam Geheime Feldpolizei – Tajna Policja Polowa. Może dzięki temu budynek uniknął zniszczeń.
Po 1946 roku (sławetny dekret Bieruta) wille przy Klonowej przejęło państwo i przeznaczyło na mieszkania dla wysokich funkcjonariuszy państwowych. Mieszkali tam m.in. Jakub Berman, Stanisław Radkiewicz, Michał Rola-Żymierski i Marian Spychalski. A w latach 1990-1992 w połówce bliźniaka pod nr 6-tym, do czasu wyprowadzki do Belwederu mieszkał prezydent Lech Wałęsa.

Pomimo upływu 70-ciu lat od swego powstania budynek nadal robi wrażenie. Każdy część  ‘bliźniaka’ ma swój element charakterystyczny – swoistą dominantę

Narożnik numer u 6-tego od strony klonowej zakończony jest czymś na kształt połówki ‘tubusu’

Natomiast narożnik numeru 8-go jest czymś na kształt  wieży z  perforowanych  kwadratów

Perforowane elementy pojawiają się również w centralnej części bliźniaka

A jak odbierano projekt Pniewskiego w czasie gdy powstawał ? Edgar Norwerth we wspomnianym na początku wpisu artykule  napisał tak:

„[...] W domu przy ulicy Klonowej odnajdujemy wszystko co z charakterystyki autora wypływa: wnikliwe podejście do zadania, najdalej posunięte dążenie do sprostania indywidualnym wymaganiom „konsumenta”, wzgląd na specyficzny układ jego życia. Z tych czynników, doskonale ujętych, wynikło rozwiązanie niebanalnego wnętrza. Na parterze dobrze izolowany kompleks pomieszczeń kancelarji adwokackiej z poczekalnią, gabinetem i archiwum. Przedpokój niewielki, pozbawiony charakteru tradycyjnego hall’u i sali „des pas perdus” , na codzienne potrzeby wystarczający, a tworzący doskonały kontrast do pomieszczeń głównych. Z przedpokoju na górę prowadzi prosta linja schodów, i tam właśnie „rozstrzyga się” cała kompozycja wnętrza. Pierwsze piętro zajmuje wielki salon, z dobrze przemyślaną różnicą poziomów i niewielka jadalnia którą łączy z salonem wielki otwór, a „dzieli” ciężka kotara i alabastrowa ściana, dająca ciekawe efekty świetlne. Na drugiem piętrze, pokoje sypialne i dziecinne, oraz wszelkie urządzenia domowe. Całe wnętrze posiada niezaprzeczalny powab, nie tyle polegający na modnych „sztuczkach konstrukcyjnych”, ile na przyjemnej „mieszkalności”. Nie twierdzę że „sztuczek” wcale nie ma: są i słupy w pokoju, i kombinacyjnie nadwieszone ściany, i wiszące schody. Ale to wszystko jest użyte z doskonałym umiarem i podporządkowane wrażeniu „mieszkalności”, a nie na odwrót. „Sztuczki” istnieją nie same dla siebie, jako ostateczny cel efektu, lecz pomagają założeniu dobrej mieszkalności wprowadzając bogactwo umiejętnie podzielonej przestrzeni. Udatnie pomyślane kontrasty wymiarów akcenty podziurkowanych powierzchni, których funkcje nie są dostatecznie wyraźne i nasuwają zbyt natrętne asocjacje, niebardzo z istotą rzeczy związane. Zarówno dekoracyjność ich, jak i plastyczna wartość jest wątpliwa, taksamo zresztą jak i akcent cylindra na prawym końcu balkonu. Oko mimowoli skacze po tych niezbyt wdzięcznych kombinacjach, mało uzgodnionych z bogactwem samego wątku i odbiega od zasadniczo dobrych linij całości.
Autor dobrze zharmonizował zagadnienie dwóch osobnych mieszkań w jednej całości i chociaż, z punktu widzenia tak zwanej „prawdy architektonicznej”, jest to może grzechem, ale, że w tym wypadku ładny „grzech” wolimy od brzydkiej prawdy, milsze nam jest takie właśnie rozwiązanie od typowych „dwojaków”, czy domów bliźniaczych, na których widok wszystko się burzy w człowieku. Najciekawsze efekty domu są zwrócone ku stronie intymnej, ogrodowej. Jest to „letnia architektura” otwartych schodów i tarasów, doskonale związana z szczupłym terenem ładnie rozplanowanych ogródków.
Wszystko razem wzięte nie jest architekturą „wielką”, ani wzorom typowym. Natomiast, dom Pniewskiego stanowi w szarych ulicach Warszawy ogromnie przyjemną jasną, plamę, prawdziwy „smaczek urbanistyczny” z rozdziału „zabawy mędrców”. [...]

A teraz coś ekstra. Dzięki uprzejmości Jana Woyke, wnuka Stefana Urbanowicza, mogę zaprezentować kilka unikalnych zdjęć budynku

Stefan Urbanowicz na budowie domu – fot. ze zbiorów rodziny Woyke

Budynek przy Klonowej 8 – widok od strony ogrodu. Fot. ze zbiorów rodziny Woyke

Wejście od strony Klonowej – Fot. ze zbiorów rodziny Woyke

Wnętrze Klonowa 8 ‘wiszące schody’ – fot. ze zbiorów rodziny Woyke

Taras/ogród na dachu – fot. ze zbiorów rodziny Woyke

Rating: 5 stars


related post

Do tej pory 6 comments

Dodaj własny komentarz
  1. Architektonicznie budynek całkiem przyzwoity, nawet mi się podoba.

  2. Fantastyczne te zdjęcia archiwalne, zwłaszcza wnętrza, i fajnie, że wygląda na to, że dom się uchował do dziś, mimo tylu zakrętów… może nie do końca w moim typie, ale szanuję architekta.

  3. Świetne są te zdjęcia archiwalne – zwłaszcza to z wnętrza, ze schodami, z których tak efektownie można by się wywalić wprost do salonu.

  4. Faktycznie przepiękne te zdjęcia archiwalne – ale mnie oprócz rzeczonech wnętrz zachwycił taras/ogród na dachu…

  5. Piękne te schody w środku, generalnie świetny budynek.

  6. Piekne zdjecia i wspaniały projekt- szczescie ,ze obiekty zajmowane przez niemcow ocalaly:)

Ratings Plugin created by Cheap Web Hosting - Wordpress Plugin made by Hostgator Review and Yahoo! Review.