03.20
Dotychczas jedynymi odbiciami na placu Krasińskich były te w szklanej elewacji gmachu sądu najwyższego. Czuły się zapewne samotne i nudziło im się, ale od jakiegoś czasu mają towarzystwo w postaci odbić ze szklanych tafli wstawionych w otwory krużganków Pałacu Rzeczypospolitej. Teraz oba gmachy mogą odbijać się w witrynach sąsiada i podziwiać swoją urodę. Zabawa jest przednia, bo do pewnego stopnia odbicia w odbiciach się mogą oglądać.
Dodatkowo frajdę mają inne budynki – w tym katedra wojska polskiego, która może się oglądać teraz w dwóch miejscach na raz…








ps. To jest wpis na XXIX akcję Grupy Trzymającej Warszawskie blogi „W witrynach odbicia”




Najfajniejszy, moim zdaniem, jest widok gdy stanie się dokładnie w drzwiach Pałacu Krasińskich. Wtedy można w odbiciach zobaczyć coś w rodzaju nieistniejących pierzei placu.
Będę musiał to sprawdzić w praktyce
Akurat jak robiłem te zdjęcia było sakramencko zimno i szybko uciekłem z Placu.
Piękne te odbicia. Pozdrowienia Ci posyłam.
O, też muszę sprawdzić to co pisze Macin. Ciekawe czy wyjdzie na foto?
To te odbicia o których wspominałeś! Świetnie wyszły! Można w nich dostrzec miasto niby obecne ale tak namalowane jakby nie z tej epoki:)))
U Ciebie w gmachu sądu odbija się pałac Krasińskich, a u Nomaderra kościół. U mnie za to w kamieniy Johna odbija się zamek królewski.
No właśnie, o odbiciu ‘sądowym’ katedry jakoś zapominałem, choć o nim wspominam
Jakoś się do tego sądu nie umiem przyzwyczaić…
Zdjęcia za to świetne.
U mnie też kiedyś były odbicia stamtąd