2010
04.15
04.15
Jak wczesna wiosna to forsycje, a że wyjątkowo dużo zasadzono ich u mnie na osiedlu, to wkoło aż żółciutko jest. I szczerze powiedziawszy nie mam nic przeciwko temu, by było ich jeszcze więcej. Zdjęcia z ubiegłego roku – data okolice 20-tego kwietnia. Tegorocznych nie chce mi się robić










To prawda, forsycje = wiosna. W tym roku wybuchła w ciągu kilku dni. NAGLE po protu zakwitły.
U mnie na drugim blogu też wiosennie. A forsycje istotnie zwiastują „prawdziwą” wiosnę, bo jako pierwsze obsypują się hurtowo kwiatami.