05.20
Przedwojenna Warszawa była miastem dynamicznie się rozwijającym i rozbudowującym.
Po uwolnieniu się z gorsetu carskich twierdz rozpoczął się wielki ruch budowlany, zaczęły powstawać całkiem nowe dzielnice takie jak
Żoliborz (lub Żolibórz – bo i taka forma pisowni była dość popularna), kolonie mieszkaniowe na Ochocie, Koło czy Saska Kępa.
Mieszkańcy nowych dzielnic tak jak i dziś narzekali na … komunikację miejską
Koło
Żoliborz i dzielnice północne
a nawet Wola
Wraz z rozwojem miasta, rozwijała się jego sieć drogowa, a na istniejących ulicach wymieniano nawierzchnię, na taką która sprosta wzmożonemu ruchowi m.in asfaltową
Boom budowlany w stolicy, przekładał się również na jej przedmieścia – pod działki budowlane parcelowano m.in ziemie należące do dóbr wilanowskich.
Przedwojennej Warszawie nie obca też były plagi związane z kradzieżą drutów telekomunikacyjnych
Specyficznego ‘folkloru’ (z naszego punktu widzenia) widocznego zwłaszcza w kronikach kryminalno-obyczajowych gazet codziennych dostarczała liczna ludność żydowska
Nienajgorszą ‘fuchą’, choć ciężką, była posada dozorcy. Pod koniec lat 30-tych wyznaczono ustawowo minimalne wynagrodzenie przysługujące dozorcom, a oprócz tego wpadał im do kieszeni niezły grosz za otwieranie w nocy bramy lokatorom – co było polem do konfliktów, bo co ‘obrotniejsi’, zamykali wrota dużo wcześniej niż było to przyjęte.
I na koniec różne filipki
Denerwują was reklamy w kinach ? Przedwojennych miłośników X muzy również
sprytne żebraczki
piraci drogowi
zaniedbanie ulice
oraz dziwne tłumaczenia złodziejaszków
Wycinki pochodzą z : „Expressu Porannego”, „Czasu warszawskiego”, „Polskiego Przemysłu Budowlanego”, „Przeglądu Budowlanego” z lat 20-tych i 30 -tych












To był jednak inny świat
Swoją drogą dziś się też kradnie drut… więc może nie taki bardzo inny, tylko inaczej opisany?
Na tej pierwszej wizualizacji moją uwagę zwróciło jej zabawne „idealizowanie” poprzez dołączenie siedzących w rogu postaci, wyraźnie podziwiających dzieło z nieistniejącego wzgórza.
Patrz, u mnie też o Wybrzeżu Gdańskim…
wow. kawał dobrej roboty!
Proszę, to jeszcze w międzywojniu proszono o urządzenie ścieżek dla rowerzystów!
Nie jestem ‘młodym prozelitą’, ale też lubię jak gdzieś huknie